Szkoła Podstawowa nr 3 im. J. Korczaka w Zielonce

Dzień Patrona 15 X 2004
       W piątek 15 października 2004 uczniowie kilku klas przygotowali Dzień Patrona Szkoły - Janusza Korczaka. Nad scenariuszem czuwała Bożena Tarapata. Scenkę z lektur korczakowskich przygotowała klasa 6A pod opieką wychowawczyni - Małgorzaty Błażewicz. Wierszyki mówiły dzieci z klasy drugiej. Uczennica klasy 6B odczytała pięknie wiersz ucznia tej klasy nagrodzony w konkursie. Dzieci z klas młodszych pod opieką pani Beaty Sochaj przedstawiły żywiołowy taniec z chusteczkami. Grały także zespoły fletowe. Trzy uczennice zagrały krótkie utwory fortepianowe. W czasie całej uroczystości wielokrotnie śpiewał chór szkolny pod dyrekcją pani Ewy Biskupek-Pryt, która akompaniowała na pianinie. Dekoracje przygotowały dzieci z kółka plastycznego pod kierownictwem Anny Rozalskiej. Na zakończenie uczennice klasy 6A zorganizowały konkurs wiedzy o Januszu Korczaku. Wiedzę nagradzano słodkimi niespodziankami z koszyczka.
       Nasz szkolny Dzień Patrona podsumowała pani dyrektor Joanna Zielenkiewicz.
       Wkrótce tutaj zamieścimy relacje, wiersze i fragmenty scenariusza przedstawienia.



poniżej nagrodzony utwór poetycki o Januszu Korczaku

Autor: Mikołaj Chodkowski

KORCZAK _ RAP

A teraz mili czas Wam umili Rapu nadzieja, czyli nie ja
Lecz story moja o pewnym człeku, co żywot pędził w dwudziestym wieku.

Story prawdziwa jak szczere złoto nie żadne błoto, nie żadna ściema
Kitu w niej niema jest całkiem cool, choć koniec story zada Wam ból.

Korczakiem gościa ludziska zwali, kochali go bardzo, szczególnie mali.
On zaś był kuty na cztery łapy, dbał o to by dzieci nie wpadły za kraty.

Kiedy ich starzy dawali nogę, on ich przygarniał, o ja nie mogę.
Dzieci samotne i zalęknione w nim zawsze mogły znaleźć obronę.
Po to się uczył przez całe lata by dzieci chronić od złego świata.

To nie jest zwykła nawijka z kijka,
nie wiem czy kumasz, nie wiem czy chwytasz,
ciągnę swą story chociaż nie pytasz.

Gość pisał książki dla dużych i małych, kilka ciekawych, kilka wspaniałych.
Król Maciuś pierwszy to znany temat, Kajtuś Czarodziej, lepszej już nie ma.

Książki, zabawy, gry i ognisko, był z nimi blisko, dla dzieci wszystko.
Czasem wśród nich doszło do zwady, lecz on im wytyczył proste zasady.

Rozwijaj się bracie nie tak jak papier, a może z ciebie wyrośnie raper.
Choć to niełatwe, to trudna sztuka, niech każdy w życiu swej ścieżki szuka.
Ja swą znalazłem wiec powiem tyle, że gdy rapuję to tańczą motyle
I wszystkich wtedy zostawiam w tyle.

Niestety story została przerwana, brutalnie, nachalnie, tragicznie, nieślicznie.
Źli ludzie przyszli i dzieci zabili, a on był z nimi w ostatniej chwili.
Nie dla chwały ani dla szpanu, nie dla kasy ani z przymusu,
Nigdy nie lubił zbytniego luksusu.
On im obiecał i słowa dotrzymał, taki to klimat, taki to klimat.

Gdy myślę o tym to się rozpadam, ale chyba za dużo już gadam, dlatego spadam
Znikam, pomykam, spływam, wybywam, wrócę tu jeszcze, gdy spadną deszcze.


poczta szkolnaautor: Anna Rozalska